Wywiady

Chcę być najprawdziwszą wersją siebie- wywiad z Aleksandrą Kozubal

Olu, Twoją muzykę podesłała mi kiedyś koleżanka. To był recital, który zagrałaś w Krośnie. Kiedy przesłuchałam, to pomyślałam sobie, fajna ta dziewczyna. A potem poszłam na koncert zespołu Sorry Boys, który supportowałaś no i mnie trafiło. Na scenie było tylko pianino, neon z Twoim imieniem i nazwiskiem i byłaś Ty… I zaczęła się magia, stałam jak zaczarowana i wsłuchiwałam się w każdy wyśpiewany przez Ciebie dźwięk. Masz tego świadomość, że Ciebie się chłonie, że Ciebie się słucha, tego co masz do powiedzenia?


Aleksandra Kozubal: Nie wiem czy mam świadomość, ale wiem, że od tego właśnie zaczęła się moja muzyka. Od pragnienia podzielenia się swoimi uczuciami. Wiesz.. Emocje wydają się tyle ważyć, że ciężko nieraz unieść je samemu.

Ucieszyłam się, że publiczność w Bydgoszczy przyjęła ciebie bardzo ciepło. Trzeba przyznać, że skupiasz na sobie uwagę odbiorcy i to nie dlatego, że wizualnie na pierwszy plan wysuwa się kolor Twoich włosów czy czerwona szminka na ustach, to jest całokształt.
Powiem Ci, że nieczęsto byłam świadkiem, że supportujący artysta, który nie jest znany potrafi tak zaczarować publiczność.

Czy Ty znalazłaś już swoją sceniczną osobowość? To jest prawdziwa Ola Kozubal i taka, jak chcesz, żeby była? Czy jesteś jeszcze na etapie poszukiwań?

Czy jestem taka jaka chciałabym być? Nie wiem. Jestem po prostu sobą- zawsze.
Jakikolwiek kolor nie pojawiłby się na mojej głowie, jakikolwiek rodzaj muzyki wykonywałabym, zawsze będę Olą Kozubal – autentyczną na dany moment.
Oczywiście, będę się zmieniać pewnie jeszcze nie raz – na tym przecież polega rozwój. Mimo to, zawszę będę najprawdziwszą wersją siebie.

Wiem, że droga, którą sobie wymarzyłam jest bardzo długa,

kamienista, a ja muszę iść nią bez butów.

Ludzie Cię nie znają, ale grasz już przed artystami wielkiej klasy, jak chociażby koncertami z projektu Women Voices, w którym biorą udział: Edyta Bartosiewicz, Kayah, Mela Koteluk, Paulina Przybysz, czy Julia Pietrucha. Grałaś także przed wspomnianymi wcześniej Sorry Boys oraz Krzysztofem Zalewskim, Mery Spolsky i Darią Zawiałow.
Dostajesz więc swoje szanse zaprezentowania się publiczności, która nie jest przypadkowa, która wydaje sporo pieniędzy na koncerty, które mają muzyczną i literacką klasę i które zapadają w pamięć.

Uczysz się od nich? Czerpiesz inspirację z ich drogi do osiągnięcia sukcesu? Przyznam, że niektórzy z nich bardzo długo na niego pracowali. A Ty jesteś cierpliwa? Czy raczej chciałabyś już, teraz, od razu podbić serca publiczności i zostać przez nią zapamiętana?

Pewnie, że chciałabym od razu podbić serca, sprzedawać masę płyt, lecieć w radiu na każdej stacji co pół godziny, a później zaśpiewać Sylwestra w TVN! (śmiech). Wiem jednak na co się piszę. Wiem, że droga, którą sobie wymarzyłam jest bardzo długa, kamienista, a ja muszę iść nią bez butów. Do tego nikt tak naprawdę nie wie, co jest na końcu tej trasy i czy w ogóle coś jest. Mimo to, z pełną świadomością biorę to na siebie. Dla muzyki warto zaryzykować.

Jesteś bardzo młodą artystką, lecz już niezwykle wrażliwą, ale moim zdaniem to nie wiek o tym decyduje, a to, co się ma wewnątrz siebie. Nie każdy też umie ją przekazać innym ludziom, bo wrażliwość nadal jest rzadkością i kojarzy się ze słabością, a tak naprawdę to jest wprost odwrotnie, bo ona daje nam- ludziom siłę do tego, by tworzyć i by pokazać to, co się ma w środku.

A Ty bardzo się odsłaniasz w swoich tekstach, pokazujesz Olę, która rani, która wbija mężczyźnie nóż w plecy. To jest mocny przekaz, bo niestety w życiu bywa też tak, że zadajemy komuś ból. Jaką inspiracją dla Ciebie było powstanie piosenki “Obojętność”?

Wydaje mi się, że to nie wrażliwość jest rzadkością, ale zaakceptowanie jej w sobie i ukazanie światu. Z tym właśnie też miałam do czynienia. Pragnęłam zobaczyć uczucia, smutek, złość- cokolwiek. Chciałam widzieć reakcję na wyrządzoną krzywdę. Emocje zostały ukryte przez obojętność. Stąd właśnie ten utwór.

W tym utworze używasz też słów: “wolę byś był zły, wolę byś mnie bił, wolę żebyś krzyczał, żebyś nienawidził”. To są mocne zwroty, które jednak tak naprawdę mają na celu uruchomienie w drugim człowieku emocji.

Obojętność boli? Jest gorsza, bo tak naprawdę dochodzi do Ciebie to, że nie jesteś warta czyichś emocjonalnych reakcji?

Okropnie boli! Używając tych trudnych zwrotów w utworze, nie chciałam by zostały one zrozumiane dosłownie. Moim celem było zaznaczenie tego, jak wysoko w hierarchii bólu stoi u mnie obojętność. Ciężko stać się obojętnym na obojętność.

Bardzo spodobał mi się zwrot: nie jest mi obojętna, twoja obojętność. Uczucia i emocje są w życiu dla Ciebie ważne? Żyjemy w czasach, w których wszystko dzieje się bardzo szybko, nie pozwalamy sobie na przeżywanie tego, co nas spotyka, bo już tuż za rogiem czeka na nas coś nowego, ekscytującego, ale to nas cieszy tylko na chwilę i tak naprawdę jesteśmy wobec tego obojętni.

A Ty w jaki sposób żyjesz? Świat jest dla Ciebie obojętny, czy wręcz przeciwnie?


Carpe diem – chwytaj dzień. Lubię korzystać z tego co daje nowy dzień.

Ciężko jest zostawić kogoś, kto tak bardzo wgryzł się w twoją głowę i nie chce z niej wyjść? Ktoś, kto nie jest Ci obojętny?


Pozwól, że posłużę się tutaj swoim tekstem z utworu „Tik tak”: „Chyba to już miłość jest, że tak Twego szczęścia chcę. Pójdę, jeśli powiesz mi, że szczęśliwy jesteś dziś”.
Wiele rzeczy jestem w stanie zrobić dla miłości.

W piosence “Tik tak” śpiewasz, że sama nie wiesz czego chcesz? Nadal tak jest?

A to zależy. Będąc w sklepie naprawdę nigdy sama nie wiem czego chcę.. Jednak na co dzień wymyśliłam sobie już swój sposób na „przetrwanie”. Może zabrzmi to trochę filozoficznie, ale chcę po prostu dążyć do szczęścia. Tak po prostu. Codziennie budować w sobie taki spokój.

W tym samym utworze, który przepełniony jest smutkiem i cierpieniem pragniesz szczęścia tej drugiej ukochanej osoby. Pragniesz, żeby ona nie była samotna. Czy czas potrafi leczyć rany, potrafi ukoi ból? Potrafi przywrócić człowiekowi nadzieję?

Czas mało potrafi, wiesz? Długo obwiniałam go trochę w stylu- ej, czasie! Czemu nie leczysz moich ran! Później zrozumiałam dopiero bardzo prostą rzecz. On po prostu daje mi przestrzeń. Chwile, w których to ja mam pracować nad złagodzeniem bólu.

Lubię pakować się w emocje.

A miłość to jedna, wielka emocja.

Bardzo spodobało mi się nagranie live session z kwintetem smyczkowym utworu “Zapomnij mnie”. W ogóle moim zdaniem piosenki zagrane z pianinem i instrumentami smyczkowymi mają swój niepowtarzalny klimat i jest to moje ulubione połączenie.

W tej piosence dostrzegam obawę przed pokochaniem drugiego człowieka na dłużej, a nie na tych kilka letnich chwil. To jest trudne, bo kiedy decydujesz się otworzyć na długofalową miłość, to możesz zostać zraniona. Czy Twoim zdaniem mimo wszystko warto zaryzykować?

Jeśli tylko coś czujesz- pewnie! Wychodzę z założenia, że lepiej żałować, że się coś zrobiło niż, że się tego nie zrobiło. Lubię pakować się w emocje. A miłość to jedna, wielka emocja.

Czy wzrusza Ciebie cisza?
Trafiłaś z pytaniem! Zawsze, gdy dostaję pytanie czego słucham, czego lubię słuchać, odpowiadam- ciszy.

Kiedyś zdarzyło mi się krzyczeć pod wodą. I przyznam, że było to dla mnie bardzo oczyszczające doznanie, bo człowiek wtedy nie musi hamować swoich uczuć i emocji. A Ty krzyczałaś kiedyś pod wodą?

Uwielbiam krzyczeć pod wodą. Ten pełen emocji, a jednak niemalże niemy krzyk.

Zawsze mówię co myślę, co czuję.

To o czym śpiewam jest adekwatne do moich aktualnych emocji, które potrzebuję opisać.

Kiedy się Ciebie słucha, to człowiek wierzy w to, co Ty śpiewasz i zaczyna się z tymi tekstami utożsamiać. Dlatego właśnie uważam, że muzyka łączy i człowiek przestaje być ze swym bólem sam. Ona jest też taką formą terapii, bo nagle okazuje się, że tak naprawdę to jest nas wielu, tych którzy cierpią.

A Ty, czy piszesz także bardziej radosne utwory, czy ta nostalgia i tęsknota, to jesteś cała Ty i taka po prostu chcesz być w swojej twórczości, taka poruszająca i refleksyjna?


Zawsze mówię co myślę, co czuję. To o czym śpiewam jest adekwatne do moich aktualnych emocji, które potrzebuję opisać. Nie potrafię powiedzieć teraz, czy będę potrzebowała mówić o radosnych chwilach. Na ten moment wolę je po prostu przeżywać i z nich czerpać. Te gorsze chcę z siebie wyrzucać, wyśpiewywać.

A co poza muzyką Ciebie fascynuje?

Sztuki walki. To taka druga rzecz, dzięki której mogę wypuścić z siebie swoje emocje – nikogo nie krzywdząc. Bo przecież moi przeciwnicy też chcą tej walki!

Minus razy minus daje plus? Negatywne doświadczenia potrafisz przekuć w coś dobrego?

Wychodzę z założenia, że minusy które nieraz się pojawiają na mojej drodze są tylko testem z mnożenia. Uważam, że dobrą cechą jest umiejętność wyciągania wniosków.

Co Ciebie wewnętrznie wzbogaca?

Moja rodzina. W każdym momencie wspierająca rodzina. W każdej chwili zwątpienia wystarczy telefon do siostry i od razu wiem, co powinnam robić dalej.

Co Ty byś chciała poprzez swoją twórczość ludziom przekazać?


Wielu moich słuchaczy przeżywa takie chwile, o których śpiewam. Chciałbym po prostu, żeby podczas słuchania mojego utworu pomyśleli „nie jestem sam, sama. „Skoro ktoś inny sobie z czymś poradził, to dlaczego ja miałbym, miałabym sobie nie poradzić?” Tak jest po prostu łatwiej.

Gdzie można Ciebie usłyszeć i zobaczyć na żywo na scenie?

W tym momencie bardzo zależy mi na nagraniu płyty. Występy więc są obecnie na drugim planie. Myślę jednak, że w sezonie wiosenno- letnim uda mi się ogłosić jakiś koncert.

Autor zdjęć: Cezary Rucki.