Koncerty

Pan Miuosh z Katowic

Miuosh- facet, którego miałam okazję po raz pierwszy usłyszeć i zobaczyć na koncercie Obywatel GC Tak Tak  2.0, poświęcony pamięci Grzegorza Ciechowskiego. Rapu, hip-hopu, jak zwał tak zwał nie słucham. Nie moja brocha, lecz Miuosh zainteresował mnie na tyle, że sięgnęłam po jego płytę „NOSPR” zrobioną wspólnie z JIMKIEM, no i siadła mi… Słuchałam jej z otwartą gębą. Rap. hip-hop, jak zwał, tak zwał wprowadzony do filharmonii- rewelacja.

O muzyce a tym bardziej o środowisku hip-hopowym nie wiem nic. Nie jestem też człowiekiem z branży. Nie będę więc udawać, że się znam. Twórczość Miuosha przyswajałam powoli, gdyż lubię jego wokal i to, jak kombinuje w muzyce, szukając własnych dźwięków, bo w muzyce kocham indywidualność. Czekałam więc na jego kolejny krążek, który był dla mnie mega zaskoczeniem pod wieloma względami.

Nie będę pisać o czerpaniu z lat 70-tych, itp., bo szczerze… to mam to w dupie, jakie to lata. Gdy idę na koncert nie potrzebuję filozoficznych wywodów. O tym mogę sobie poczytać później. Na koncercie interesuje mnie interakcja, energia i flow, które płyną od muzyków ze sceny. Interesuje mnie to, czy to jest dobrze zagrane, czy jest tam prawda i autentyczność, a nie lecenie z publiką w chuja. Na koncertach chcę emocji i dlatego na nie jeżdżę.

Chciałam wybrać się na występ Miuosha właśnie z repertuarem z  albumu „Pop”. Elektroniki na co dzień też nie słucham, ale forma w jakiej to zrobił Pan z Katowic na mnie akurat zadziałała. Bo dla mnie było to coś nowego, czego dotąd nie miałam okazji posłuchać. Zaproszeni artyści: Organek, Katarzyna Nosowska, Myslovitz, Bajm, czy Piotr Rogucki dodali temu krążkowi smaczku. No i teksty, jakieś takie mi bliskie, w które chce się człowiek wsłuchać. Zresztą mi- laikowi z tym kojarzy się rap- właśnie z dobrymi tekstami.

Kupiłam  bilet i pojechałam do Torunia, do klubu, w którym miałam okazję zobaczyć występ Krzysia Zalewskiego. Wspomnienia miałam więc dobre a samo miejsce jest ok. Przyznam, że trochę mnie rajcowało, że po raz pierwszy będę na koncercie hip hopowym. Kurde nie wiedziałam za bardzo co na siebie włożyć. Przecie nie będę żadnym ziomalem, nie włożę bejsbolówki, czy dresów. Zasięgnęłam więc porady koleżanki ziomalki, która obaliła moje stereotypowe myślenie. Powiedziała, ubierz się normalnie. Tak też zrobiłam, aczkolwiek bluzę założyłam 😉 Koleżanka miała rację, towarzystwo było co prawda różnorodne (od młodzieży, przez studentów, po moje pesele). Królowały jednak jeansy i t-shirty, ale pojawiły się też dresy czy bejzbolówki a nawet zwiewne sukienki.

Krótko przed 19:00, przed Lizard Kingiem ustawiła się spora kolejka. Mieli wpuszczać właśnie o tej godzinie. W tle słychać było jeszcze próby… No tak, trzeba czekać. Wszystko musi być na tip-top. Nie ma ściemy. Stoję więc i przyglądam się ludziom wokół mnie. Licealistom, dwóm chłopakom i dziewczynom palącym fajki. Jest luźna atmosfera, ale i też pełna kulturka. Niektórzy rozmawiają o poprzednich płytach Miuosha, na plecach jednej osoby  widzę koszulkę z katowickiego koncertu. Pewnie fanka- myślę sobie. No i stoimy tak i czekamy, aż wybija 19.30 i powoli zaczynamy wchodzić do środka. Stoję tuż przed sceną, podobnie jak ostatnio. Po oczach biją mi lampy, do występu Miuosha jeszcze godzina, słucham więc muzy, która leci z głośników.

Nadchodzi 19.30 i pomału scena zapełnia się muzykami z FDG Orkiestra. Bardzo się cieszę, że jest perkusja, pianino, że są gitary, ale także sekcja dęta. Zaczynają grać… by po paru sekundach rozpocząć raz jeszcze w rytm intra „Drive”. Po chwili wchodzi Miuosh w luźno opadających jasnoniebieskich jeansach i czarnym t-shircie. Włosy ma zaczesane do tyłu, na twarzy lekka bródka i wąsy- taka jego stylówka, jego styl, jego świat. I ruszamy, na początku niczym pociąg towarowy, ociężały i bez energii. Musi nas trochę rozruszać. Pyta się, czy słuchaliśmy „Popu” i mówi, że to nie będzie rap i że będą dalej cisnąć.

Po kolei zapodaje: „Produkcję”, ”Byliśmy” i ”Neony”.  A ja coraz bardziej łapię fazę. Przyjechałam na koncert autem, więc nie mam żadnych dodatkowych stymulantów. Jest tylko muza i ja. Jaram się bardzo, kiedy rozpoczynają się pierwsze takty numeru „Perseidy”- mojego ulubionego utworu z tego krążka. Śpiewam go na maksa …Ta droga przede mną jest cięższa niż wstecz
Choć otacza nas ciemność, nie boję się biec… Nie boję się dnia, gdy krzyki ucichną, wiesz?
Oddam im wszystko, a wezmę stąd mnie…
A potem drę się na całe gardło, niczym małe dziecko, kiedy nie chce iść spać.

Miuosh żartuje i mówi, że nie pójdą dziś tak mocno i, że pewnie większość z nas wczoraj tak poszła…  Mówi, że jest niedziela a jutro z kolei pewnie będzie urlop na żądanie w pracy, albo L4. No, bo wiadomo, że poniedziałek to jest  ciężki dzień jeśli chodzi o lecenie chuja. No a wiadomo, że większość z nas poleci. A ludzie się śmieją, bo to prawda jest… Choć akurat mi to nie kac a brak snu wywołany koncertowymi emocjami doskwierał w poniedziałek najbardziej.

Choć, ku mojemu zawodowi na koncercie nie pojawił się żaden z gości zaproszonych przez Miuosha na album, to jednak mogłam usłyszeć “Traffic (z Rogucem),Kawa i papierosy” (z ziomalem z Torunia- Organkiem), Miasto szczęścia (z Bajmem). Nie zabrakło jednak też paru utworów z poprzednich albumów, jak “Absynt“, “Nie mamy skrzydeł“, “Uderzenie” (z najlepszym statywem, jaki Miuosh miał w życiu). Sięgnął także po “Wizje” z Budką Suflera oraz “To wychowanie” zespołu T.love. Fajnie mi się śpiewało: „Ojczyznę kochać trzeba i szanować. Nie deptać flagi i nie pluć na godło”.

Na zakończenie Miuosh zostawił największe smaczki: „Tramwaje i gwiazdy” oraz „Koniec”- również moje ulubione po „Perseidach” kawałki.

Muszę przyznać, że bawiłam się świetnie, co jest zasługą m.in. kapitalnych bębnów Jacka Szczypińskiego. W ogóle złapała mnie w swoje sidła muza. Jasne, że Miuosh ma charyzmę na scenie i charakterystyczny wokal, ale ropierdol był także pod względem właśnie dźwięku, czyli czegoś, co mnie osobiście bardzo kręci. Dzięki Miuosh za tą dawkę energii, było przednio!  Ręce od oklasków bolą mnie do tej pory 😉 

Galeria z koncertu Miuosha i FDG Orkiestry 

[GPV id=4306]

 

 

 

 

 

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *