Recenzje

Patrycja Kosiarkiewcz- Ogólnie chodzi o to

Przeszukując streamingi z nowymi płytami natrafiłam na najnowszy album Patrycji Kosiarkiewicz pt. „Ogólnie chodzi o to”.

Już pierwszy utwór pt. „Mewa” wywołał na mojej twarzy uśmiech, a kiedy wysłuchałam pozostałych piosenek to wyrwało mnie z butów i to z paru powodów.

Przede wszystkim zaskoczyła mnie warstwa muzyczna. Zwykle elektronika mi nie siada. Jednak w tym przypadku okazała się ona strzałem w dziesiątkę i świetnie współgra z głosem Patrycji.

Im więcej słuchałam tej płyty, tym więcej miałam na jej temat przemyśleń. Poruszyła mnie bowiem głębia i mądrość tekstów napisanych przez ich autorkę.

Przyznam, że ich treść jest mi niezwykle bliska. Jednak pierwszy raz mam okazję zetknąć się z przekazem, który mówi o bardzo mądrych świadomościowych sprawach nie używając przy tym patetyczno-mesjanistycznego języka.

Patrycja Kosiarkiewicz podejmuje na „Ogólnie chodzi o to” tematykę człowieka. Jego życiowych wyborów, upadku ideałów, w które kiedyś wierzył.

Nawiązuje do kosmiczności wszechświata i czerpania z niego energii, która jest życiodajnym płynem dla człowieka, który najwyraźniej się w tym chaosie, zwanym życiem pogubił.

Żyje w systemie, w kieracie, który nim steruje a uderzający mu do głowy nadmiar wcale nie zmniejsza jego poczucia samotności.

Ale, ale, ale no właśnie przecież ciągle mamy jakieś ale!

I właśnie to „ale” jest blokadą do życia w tu i teraz a nie w wyimaginowanej stwarzanej przez umysł przyszłości, lub zawodzącej przeszłości.

Nie doceniając zwyczajności nigdy nie będziemy w stanie zachwycić się niezwyczajnością, bo ciągle będzie nam za mało.

Dlatego Patrycja Kosiarkiewicz nominuje słuchacza swojej płyty, żeby przejrzał na oczy. Skonfrontował się z własnymi przeżyciami i wygrzebał się z tego gówna, w którym siedzi.

A tym gównem mogą być własne przyzwyczajenia, nadmierny konsumpcjonizm, brak szacunku dla przyrody, czy drugiego człowieka z którym można przecież osiągnąć konsensus.

Można wziąć głęboki oddech i zatrzymać się na chwilę, by posłuchać ciszy, która przecież ma nam tyle do powiedzenia. Bez tego w człowieku nie obudzi się jego wewnętrzna świadomość, która pomoże mu osiągnąć równowagę.

A ona jest niezbędna do tego, aby wzrastać. By być np. lepszym rodzicem a nie takim, który jeździ na misje zbawiając świat zamiast poświęcać czas własnej rodzinie.

Walcząc o cudze sprawy, tak naprawdę nie walczymy o te na własnym podwórku, te które są nam najbliższe.

Kiedy mamy w sobie chaos i zaburzoną percepcję a miarą naszej wartości stają się kupowane na facebooku lajki, to naprawdę warto poszukać oddziału odwykowego, bo coś wyraźnie jest nie tak.

Na nic zda się chodzenie na barykady z flagą na ramieniu jeśli nie uporządkuje się w sobie gniewu. Nie przetransformuje go w moc sprawczą, która popchnie nas do wielkich rzeczy, do życia według własnego moralnego kodeksu a nie tego narzuconego przez kapryśną modę tego świata.

W ten sposób uczymy się płynąć z prądem. Czyli poddawać się temu, co przynosi nam życie a przynosi bardzo wiele. Tylko trzeba umieć to dostrzec i czasem wylogować się z tego systemu polubień, udostępnień, czy wyświetleń.    

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *